31 grudnia 2012


Z niewielkim opóźnieniem dodaję przepis na pyszną zupę dyniową z chilli oraz z pomarańczą. Zupę robiłam na haloween, gdyż wówczas dynia była wszechobecna.
Przepis banalny, a zupa rewelacyjna jeśli ktoś lubi pikanterie :)
















SKŁADNIKI : 

- 1 mała dynia
- 2 pomarańcze
- 3 plasterki świeżego  imbiru
- łyżeczka suszonych papryczek chilii 
- pieprz
- sól
- łyżka miodu
- świeża natka pietruszki - do przyozdobienia
- śmietana 18 %
- szklanka bulionu warzywnego



Zaczynamy od obrania dyni, troszkę się trzeba namęczyć - każdy musi na nią znaleźć swój własny sposób. Ja kroiłam ją na mniejsze kawałki - i dopiero je obierałam. Ważne jest aby wydrapać wszystkie pestki z naszej dyni. W mojej opinii dynia sama w sobie jest dość nijaka.... Ale jeżeli ją już obierzemy, pokroimy w kosteczkę i  podsmażymy do zmiękczenia :) zaczyna nabierać wyrazistości. 




Szczególnie wyrazisty smak staje się, gdy do naszej dyni dodamy pół łyżeczki pieprzu, szczyptę soli, oraz łyżkę miodu - lekko podduszamy :) uważając na to aby miód nam się nie przypalił. Dodajemy plasterki imbiru, oraz pokrojone w kostkę pomarańcze, oraz suszone papryczki. Lekko podsmażamy przez ok. 5 minut
Następnie dodajemy bulion warzywny - ok 1 szklanki. Gotujemy przez około 15 minut na wolnym ogniu, mieszając co jakiś czas.





Następnie całą zawartość naszego garnka wrzucamy do blendera i  miksujemy na jednolitą  masę. Dodajemy soli, pieprzu dla smaku i .. mamy gotowy krem z dyni.

Rozlewamy nasz krem do głębokich talerzy.
Gęstą śmietanę lub jogurt nakładamy łyżką do każdego z talerzy - osobno, tak aby ożywić nudny kolor dyni, posypujemy świeżą pietruszką.




Razem z mężem uwielbiamy bardzo pikantne potrawy, jednak dla Waszego dobra w przepisze ograniczyłam ilość papryczek chilli i imbiru :)




Życzę smacznego :)
12/31/2012 05:57:00 AM Kaja Lelonek-Laber

Z niewielkim opóźnieniem dodaję przepis na pyszną zupę dyniową z chilli oraz z pomarańczą. Zupę robiłam na haloween, gdyż wówczas dynia była wszechobecna.
Przepis banalny, a zupa rewelacyjna jeśli ktoś lubi pikanterie :)
















SKŁADNIKI : 

- 1 mała dynia
- 2 pomarańcze
- 3 plasterki świeżego  imbiru
- łyżeczka suszonych papryczek chilii 
- pieprz
- sól
- łyżka miodu
- świeża natka pietruszki - do przyozdobienia
- śmietana 18 %
- szklanka bulionu warzywnego



Zaczynamy od obrania dyni, troszkę się trzeba namęczyć - każdy musi na nią znaleźć swój własny sposób. Ja kroiłam ją na mniejsze kawałki - i dopiero je obierałam. Ważne jest aby wydrapać wszystkie pestki z naszej dyni. W mojej opinii dynia sama w sobie jest dość nijaka.... Ale jeżeli ją już obierzemy, pokroimy w kosteczkę i  podsmażymy do zmiękczenia :) zaczyna nabierać wyrazistości. 




Szczególnie wyrazisty smak staje się, gdy do naszej dyni dodamy pół łyżeczki pieprzu, szczyptę soli, oraz łyżkę miodu - lekko podduszamy :) uważając na to aby miód nam się nie przypalił. Dodajemy plasterki imbiru, oraz pokrojone w kostkę pomarańcze, oraz suszone papryczki. Lekko podsmażamy przez ok. 5 minut
Następnie dodajemy bulion warzywny - ok 1 szklanki. Gotujemy przez około 15 minut na wolnym ogniu, mieszając co jakiś czas.





Następnie całą zawartość naszego garnka wrzucamy do blendera i  miksujemy na jednolitą  masę. Dodajemy soli, pieprzu dla smaku i .. mamy gotowy krem z dyni.

Rozlewamy nasz krem do głębokich talerzy.
Gęstą śmietanę lub jogurt nakładamy łyżką do każdego z talerzy - osobno, tak aby ożywić nudny kolor dyni, posypujemy świeżą pietruszką.




Razem z mężem uwielbiamy bardzo pikantne potrawy, jednak dla Waszego dobra w przepisze ograniczyłam ilość papryczek chilli i imbiru :)




Życzę smacznego :)



Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zrobienia faworków - tzw "chrustu" . 
Niby zwykłe suchelce ale jednak kojarzą się  z karnawałem i dobrą zabawą. Więc jak tylko minęły święta...rzuciłam się w wir kulinariów karnawałowych.... Zaczęłam właśnie od faworków. 
Przepis niby prosty, ale wystarczy tylko dodać jakąś tańszą  mąkę...  nie przesiać jej ... i można okna faworkami wybijać ;) 
Tak więc, z ważniejszych uwag :
- koniecznie kupcie dobrą mąkę - nie "firmową  z  Lidla" ;) tylko np Puszystą z Lubelli 
- nie oszczędzajcie na maśle nie daje się go dużo, ale warto kupić prawdziwe :) nie "mixy"
- w przepisie który miałam, nie było nic o przesiewaniu mąki... ale jakoś odruchowo to zrobiłam i mam wrażenie - choć może naiwnie :) że te z przesianej mąki są bardziej chrupiące i "puszyste"


                                                                     SKŁADNIKI : 

 - Mąka pszenna  30 dag

-  Masło 5 dag
-  Żółtka 3 szt
-  Śmietana 18%, 1/3 szkl
- Szczypta soli 
- Kieliszek octu.

Mąkę przesiewamy do misy, dodajemy posiekane masło, 3 zółtka, 1/3 szklanki śmietany, szczyptę soli oraz kieliszek octu. Wyrabiamy na jednolitą masę, zbijamy w kulkę i wsadzamy na 15 minut do  lodówki.
Po tym czasie ponownie wyrabiamy i wałkujemy - tak, aby ciasto było prawie przezroczyste - bardzo cieniutko... 
Następnie kroimy w cienkie pasy, które dzielimy na prostokąty - które nacinamy pionowo nożem.
Przekładamy jedną część paska faworkowego przez nacięcie. 



W garnku z grubym dnem nagrzewamy olej, wrzucamy po kilka sztuk faworków - czekamy do zezłocenia. Odsączamy na ręcznikach papierowych - ostudzone posypujemy cukrem pudrem.Po wykonaniu wszelkich wyżej wymienionych czynności - możemy już zasiąść do stołu i zajadać się pysznymi faworkami. P.S moja mama słysząc, o tym, że dodałam tylko 3 żółtka złapała się za głowę i powiedziała, że chyba oszalałam ! co to za faworki ! Po czym jak spróbowała, zachwyciła się  i koniecznie chciała poznać dalszą część przepisu .... więc polecam wypróbować !!! 



12/31/2012 05:12:00 AM Kaja Lelonek-Laber



Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zrobienia faworków - tzw "chrustu" . 
Niby zwykłe suchelce ale jednak kojarzą się  z karnawałem i dobrą zabawą. Więc jak tylko minęły święta...rzuciłam się w wir kulinariów karnawałowych.... Zaczęłam właśnie od faworków. 
Przepis niby prosty, ale wystarczy tylko dodać jakąś tańszą  mąkę...  nie przesiać jej ... i można okna faworkami wybijać ;) 
Tak więc, z ważniejszych uwag :
- koniecznie kupcie dobrą mąkę - nie "firmową  z  Lidla" ;) tylko np Puszystą z Lubelli 
- nie oszczędzajcie na maśle nie daje się go dużo, ale warto kupić prawdziwe :) nie "mixy"
- w przepisie który miałam, nie było nic o przesiewaniu mąki... ale jakoś odruchowo to zrobiłam i mam wrażenie - choć może naiwnie :) że te z przesianej mąki są bardziej chrupiące i "puszyste"


                                                                     SKŁADNIKI : 

 - Mąka pszenna  30 dag

-  Masło 5 dag
-  Żółtka 3 szt
-  Śmietana 18%, 1/3 szkl
- Szczypta soli 
- Kieliszek octu.

Mąkę przesiewamy do misy, dodajemy posiekane masło, 3 zółtka, 1/3 szklanki śmietany, szczyptę soli oraz kieliszek octu. Wyrabiamy na jednolitą masę, zbijamy w kulkę i wsadzamy na 15 minut do  lodówki.
Po tym czasie ponownie wyrabiamy i wałkujemy - tak, aby ciasto było prawie przezroczyste - bardzo cieniutko... 
Następnie kroimy w cienkie pasy, które dzielimy na prostokąty - które nacinamy pionowo nożem.
Przekładamy jedną część paska faworkowego przez nacięcie. 



W garnku z grubym dnem nagrzewamy olej, wrzucamy po kilka sztuk faworków - czekamy do zezłocenia. Odsączamy na ręcznikach papierowych - ostudzone posypujemy cukrem pudrem.Po wykonaniu wszelkich wyżej wymienionych czynności - możemy już zasiąść do stołu i zajadać się pysznymi faworkami. P.S moja mama słysząc, o tym, że dodałam tylko 3 żółtka złapała się za głowę i powiedziała, że chyba oszalałam ! co to za faworki ! Po czym jak spróbowała, zachwyciła się  i koniecznie chciała poznać dalszą część przepisu .... więc polecam wypróbować !!!