31 grudnia 2012


Z niewielkim opóźnieniem dodaję przepis na pyszną zupę dyniową z chilli oraz z pomarańczą. Zupę robiłam na haloween, gdyż wówczas dynia była wszechobecna.
Przepis banalny, a zupa rewelacyjna jeśli ktoś lubi pikanterie :)
















SKŁADNIKI : 

- 1 mała dynia
- 2 pomarańcze
- 3 plasterki świeżego  imbiru
- łyżeczka suszonych papryczek chilii 
- pieprz
- sól
- łyżka miodu
- świeża natka pietruszki - do przyozdobienia
- śmietana 18 %
- szklanka bulionu warzywnego



Zaczynamy od obrania dyni, troszkę się trzeba namęczyć - każdy musi na nią znaleźć swój własny sposób. Ja kroiłam ją na mniejsze kawałki - i dopiero je obierałam. Ważne jest aby wydrapać wszystkie pestki z naszej dyni. W mojej opinii dynia sama w sobie jest dość nijaka.... Ale jeżeli ją już obierzemy, pokroimy w kosteczkę i  podsmażymy do zmiękczenia :) zaczyna nabierać wyrazistości. 




Szczególnie wyrazisty smak staje się, gdy do naszej dyni dodamy pół łyżeczki pieprzu, szczyptę soli, oraz łyżkę miodu - lekko podduszamy :) uważając na to aby miód nam się nie przypalił. Dodajemy plasterki imbiru, oraz pokrojone w kostkę pomarańcze, oraz suszone papryczki. Lekko podsmażamy przez ok. 5 minut
Następnie dodajemy bulion warzywny - ok 1 szklanki. Gotujemy przez około 15 minut na wolnym ogniu, mieszając co jakiś czas.





Następnie całą zawartość naszego garnka wrzucamy do blendera i  miksujemy na jednolitą  masę. Dodajemy soli, pieprzu dla smaku i .. mamy gotowy krem z dyni.

Rozlewamy nasz krem do głębokich talerzy.
Gęstą śmietanę lub jogurt nakładamy łyżką do każdego z talerzy - osobno, tak aby ożywić nudny kolor dyni, posypujemy świeżą pietruszką.




Razem z mężem uwielbiamy bardzo pikantne potrawy, jednak dla Waszego dobra w przepisze ograniczyłam ilość papryczek chilli i imbiru :)




Życzę smacznego :)
12/31/2012 05:57:00 AM Kaja Lelonek-Laber

Z niewielkim opóźnieniem dodaję przepis na pyszną zupę dyniową z chilli oraz z pomarańczą. Zupę robiłam na haloween, gdyż wówczas dynia była wszechobecna.
Przepis banalny, a zupa rewelacyjna jeśli ktoś lubi pikanterie :)
















SKŁADNIKI : 

- 1 mała dynia
- 2 pomarańcze
- 3 plasterki świeżego  imbiru
- łyżeczka suszonych papryczek chilii 
- pieprz
- sól
- łyżka miodu
- świeża natka pietruszki - do przyozdobienia
- śmietana 18 %
- szklanka bulionu warzywnego



Zaczynamy od obrania dyni, troszkę się trzeba namęczyć - każdy musi na nią znaleźć swój własny sposób. Ja kroiłam ją na mniejsze kawałki - i dopiero je obierałam. Ważne jest aby wydrapać wszystkie pestki z naszej dyni. W mojej opinii dynia sama w sobie jest dość nijaka.... Ale jeżeli ją już obierzemy, pokroimy w kosteczkę i  podsmażymy do zmiękczenia :) zaczyna nabierać wyrazistości. 




Szczególnie wyrazisty smak staje się, gdy do naszej dyni dodamy pół łyżeczki pieprzu, szczyptę soli, oraz łyżkę miodu - lekko podduszamy :) uważając na to aby miód nam się nie przypalił. Dodajemy plasterki imbiru, oraz pokrojone w kostkę pomarańcze, oraz suszone papryczki. Lekko podsmażamy przez ok. 5 minut
Następnie dodajemy bulion warzywny - ok 1 szklanki. Gotujemy przez około 15 minut na wolnym ogniu, mieszając co jakiś czas.





Następnie całą zawartość naszego garnka wrzucamy do blendera i  miksujemy na jednolitą  masę. Dodajemy soli, pieprzu dla smaku i .. mamy gotowy krem z dyni.

Rozlewamy nasz krem do głębokich talerzy.
Gęstą śmietanę lub jogurt nakładamy łyżką do każdego z talerzy - osobno, tak aby ożywić nudny kolor dyni, posypujemy świeżą pietruszką.




Razem z mężem uwielbiamy bardzo pikantne potrawy, jednak dla Waszego dobra w przepisze ograniczyłam ilość papryczek chilli i imbiru :)




Życzę smacznego :)



Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zrobienia faworków - tzw "chrustu" . 
Niby zwykłe suchelce ale jednak kojarzą się  z karnawałem i dobrą zabawą. Więc jak tylko minęły święta...rzuciłam się w wir kulinariów karnawałowych.... Zaczęłam właśnie od faworków. 
Przepis niby prosty, ale wystarczy tylko dodać jakąś tańszą  mąkę...  nie przesiać jej ... i można okna faworkami wybijać ;) 
Tak więc, z ważniejszych uwag :
- koniecznie kupcie dobrą mąkę - nie "firmową  z  Lidla" ;) tylko np Puszystą z Lubelli 
- nie oszczędzajcie na maśle nie daje się go dużo, ale warto kupić prawdziwe :) nie "mixy"
- w przepisie który miałam, nie było nic o przesiewaniu mąki... ale jakoś odruchowo to zrobiłam i mam wrażenie - choć może naiwnie :) że te z przesianej mąki są bardziej chrupiące i "puszyste"


                                                                     SKŁADNIKI : 

 - Mąka pszenna  30 dag

-  Masło 5 dag
-  Żółtka 3 szt
-  Śmietana 18%, 1/3 szkl
- Szczypta soli 
- Kieliszek octu.

Mąkę przesiewamy do misy, dodajemy posiekane masło, 3 zółtka, 1/3 szklanki śmietany, szczyptę soli oraz kieliszek octu. Wyrabiamy na jednolitą masę, zbijamy w kulkę i wsadzamy na 15 minut do  lodówki.
Po tym czasie ponownie wyrabiamy i wałkujemy - tak, aby ciasto było prawie przezroczyste - bardzo cieniutko... 
Następnie kroimy w cienkie pasy, które dzielimy na prostokąty - które nacinamy pionowo nożem.
Przekładamy jedną część paska faworkowego przez nacięcie. 



W garnku z grubym dnem nagrzewamy olej, wrzucamy po kilka sztuk faworków - czekamy do zezłocenia. Odsączamy na ręcznikach papierowych - ostudzone posypujemy cukrem pudrem.Po wykonaniu wszelkich wyżej wymienionych czynności - możemy już zasiąść do stołu i zajadać się pysznymi faworkami. P.S moja mama słysząc, o tym, że dodałam tylko 3 żółtka złapała się za głowę i powiedziała, że chyba oszalałam ! co to za faworki ! Po czym jak spróbowała, zachwyciła się  i koniecznie chciała poznać dalszą część przepisu .... więc polecam wypróbować !!! 



12/31/2012 05:12:00 AM Kaja Lelonek-Laber



Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zrobienia faworków - tzw "chrustu" . 
Niby zwykłe suchelce ale jednak kojarzą się  z karnawałem i dobrą zabawą. Więc jak tylko minęły święta...rzuciłam się w wir kulinariów karnawałowych.... Zaczęłam właśnie od faworków. 
Przepis niby prosty, ale wystarczy tylko dodać jakąś tańszą  mąkę...  nie przesiać jej ... i można okna faworkami wybijać ;) 
Tak więc, z ważniejszych uwag :
- koniecznie kupcie dobrą mąkę - nie "firmową  z  Lidla" ;) tylko np Puszystą z Lubelli 
- nie oszczędzajcie na maśle nie daje się go dużo, ale warto kupić prawdziwe :) nie "mixy"
- w przepisie który miałam, nie było nic o przesiewaniu mąki... ale jakoś odruchowo to zrobiłam i mam wrażenie - choć może naiwnie :) że te z przesianej mąki są bardziej chrupiące i "puszyste"


                                                                     SKŁADNIKI : 

 - Mąka pszenna  30 dag

-  Masło 5 dag
-  Żółtka 3 szt
-  Śmietana 18%, 1/3 szkl
- Szczypta soli 
- Kieliszek octu.

Mąkę przesiewamy do misy, dodajemy posiekane masło, 3 zółtka, 1/3 szklanki śmietany, szczyptę soli oraz kieliszek octu. Wyrabiamy na jednolitą masę, zbijamy w kulkę i wsadzamy na 15 minut do  lodówki.
Po tym czasie ponownie wyrabiamy i wałkujemy - tak, aby ciasto było prawie przezroczyste - bardzo cieniutko... 
Następnie kroimy w cienkie pasy, które dzielimy na prostokąty - które nacinamy pionowo nożem.
Przekładamy jedną część paska faworkowego przez nacięcie. 



W garnku z grubym dnem nagrzewamy olej, wrzucamy po kilka sztuk faworków - czekamy do zezłocenia. Odsączamy na ręcznikach papierowych - ostudzone posypujemy cukrem pudrem.Po wykonaniu wszelkich wyżej wymienionych czynności - możemy już zasiąść do stołu i zajadać się pysznymi faworkami. P.S moja mama słysząc, o tym, że dodałam tylko 3 żółtka złapała się za głowę i powiedziała, że chyba oszalałam ! co to za faworki ! Po czym jak spróbowała, zachwyciła się  i koniecznie chciała poznać dalszą część przepisu .... więc polecam wypróbować !!! 



28 grudnia 2012


Składniki na ok. 25 babeczek

3 szklanki mąki pszennej 
1 łyżka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżka zmielonego cynamonu
230 g masła
1,5 szklanki drobnego cukru do wypieków
4 duże jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 i 1/4 szklanki mleka

Przepis i wygląd reniferów powalił  całą rodzinę i znajomych na kolana w Wigilię - polecam ! efektowne babeczki . Nastawcie się jednak na najbardziej pracochłonny element jakim jest łamanie rogów dla reniferków :) Wszystkie pozostałe elementy przy tym to "pikuś" :) ja na szczęście zaprzęgłam do tej mozolnej pracy męża - zabroniłam mu tylko wygryzania precelków, więc męczył się  nożyczkami ... 
Zacznijmy jednak od tej przyjemniejszej części przepisu : 
- Mąkę,  proszek do pieczenia oraz sól i cynamon należy przesiać do misy.
- W osobnej misce musimy utrzeć masło z cukrem na jednolitą masę. Dodajemy jajka - pojedynczo- miksując aż do połączenia składników po każdym dodaniu. Dodajemy wanilię. Na zmianę - stopniowo-  dodajemy do masy przesiane wcześniej suche składniki - mąkę, proszek etc. oraz mleko 
- Przygotujcie formę do babeczek, wyłożyć ją papilotkami. Do każdej papilotki nałożyć ciasta do 3/4 jej wysokości.
- Nagrzać piekarnik do 180ºC. Piec w temperaturze 180ºC przez około 20 minut. Wyjąć i przestudzić


Krem do babeczek :

- 600 ml śmietany kremówki (36%) -  ja dałam 30% 
- 250 g serka mascarpone
-  4 łyżki cukru pudru
-  2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
Śmietanę kremówkę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier puder. Dodać serek mascarpone, ekstrakt z wanilii i wymieszać łyżką.


Dekoracja : 

  • duże precelki z Lidla - właściwie należy wyłamać :) 
  • oczy - białe groszki  - tzw draże - źrenice  z roztopionej czekolady
  • noski - "lentylki", "skittlesy" 



Życzę owocnego zdobienia :)





12/28/2012 04:00:00 PM Kaja Lelonek-Laber

Składniki na ok. 25 babeczek

3 szklanki mąki pszennej 
1 łyżka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżka zmielonego cynamonu
230 g masła
1,5 szklanki drobnego cukru do wypieków
4 duże jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 i 1/4 szklanki mleka

Przepis i wygląd reniferów powalił  całą rodzinę i znajomych na kolana w Wigilię - polecam ! efektowne babeczki . Nastawcie się jednak na najbardziej pracochłonny element jakim jest łamanie rogów dla reniferków :) Wszystkie pozostałe elementy przy tym to "pikuś" :) ja na szczęście zaprzęgłam do tej mozolnej pracy męża - zabroniłam mu tylko wygryzania precelków, więc męczył się  nożyczkami ... 
Zacznijmy jednak od tej przyjemniejszej części przepisu : 
- Mąkę,  proszek do pieczenia oraz sól i cynamon należy przesiać do misy.
- W osobnej misce musimy utrzeć masło z cukrem na jednolitą masę. Dodajemy jajka - pojedynczo- miksując aż do połączenia składników po każdym dodaniu. Dodajemy wanilię. Na zmianę - stopniowo-  dodajemy do masy przesiane wcześniej suche składniki - mąkę, proszek etc. oraz mleko 
- Przygotujcie formę do babeczek, wyłożyć ją papilotkami. Do każdej papilotki nałożyć ciasta do 3/4 jej wysokości.
- Nagrzać piekarnik do 180ºC. Piec w temperaturze 180ºC przez około 20 minut. Wyjąć i przestudzić


Krem do babeczek :

- 600 ml śmietany kremówki (36%) -  ja dałam 30% 
- 250 g serka mascarpone
-  4 łyżki cukru pudru
-  2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
Śmietanę kremówkę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier puder. Dodać serek mascarpone, ekstrakt z wanilii i wymieszać łyżką.


Dekoracja : 

  • duże precelki z Lidla - właściwie należy wyłamać :) 
  • oczy - białe groszki  - tzw draże - źrenice  z roztopionej czekolady
  • noski - "lentylki", "skittlesy" 



Życzę owocnego zdobienia :)





9 października 2012





Mięso:
Dziś pora ma eksperyment . Znalazłam gdzieś przepis na mięso nadziewane ziarnami kawy, a z racji tego iż kawy w ziarnach nie miałam... postanowiłam zaparzyć kawę mieloną w imbryku :) Kombinacja dziwna ale jednak ... czasem warto coś udziwnić... Do garnka nalałam kawy, rozcieńczyłam z wodą (szklanka) do tego wrzuciłam piersi z kurczaka, do odparowania. Następnie piersi smarujemy miodem, tak aby się przypiekły. Później już tylko dodajemy  świeżych ziół :)






                                                                                   
Sałatka : 
Mimo udziwnionego mięsa sałatka jest banalna, ale uwielbiam ten smak... Połączenie świeżej natki pietruszki, chili oraz czosnku... do tego oliwa z oliwek i ocet z białego wina...Aromat cudowny... Wszystkie wymienione wyżej składniki drobno kroję, mieszam - dodaję pieprz i sól dla smaku . Połączyłam te dodatki z ryżem oraz z papryką surową. 
Smak dzięki połączeniu pietruszki, chilli i czosnku ...
bardzo intensywny świetnie łagodzi go właśnie ryż ;)









10/09/2012 02:36:00 PM Kaja Lelonek-Laber




Mięso:
Dziś pora ma eksperyment . Znalazłam gdzieś przepis na mięso nadziewane ziarnami kawy, a z racji tego iż kawy w ziarnach nie miałam... postanowiłam zaparzyć kawę mieloną w imbryku :) Kombinacja dziwna ale jednak ... czasem warto coś udziwnić... Do garnka nalałam kawy, rozcieńczyłam z wodą (szklanka) do tego wrzuciłam piersi z kurczaka, do odparowania. Następnie piersi smarujemy miodem, tak aby się przypiekły. Później już tylko dodajemy  świeżych ziół :)






                                                                                   
Sałatka : 
Mimo udziwnionego mięsa sałatka jest banalna, ale uwielbiam ten smak... Połączenie świeżej natki pietruszki, chili oraz czosnku... do tego oliwa z oliwek i ocet z białego wina...Aromat cudowny... Wszystkie wymienione wyżej składniki drobno kroję, mieszam - dodaję pieprz i sól dla smaku . Połączyłam te dodatki z ryżem oraz z papryką surową. 
Smak dzięki połączeniu pietruszki, chilli i czosnku ...
bardzo intensywny świetnie łagodzi go właśnie ryż ;)









16 września 2012





 .
Kolejna bardzo prosta potrawa, na śniadanie czy na przystawkę jak znalazł. Tatar z łososia nie zabija jego smaku, wręcz przeciwnie - nawet zaostrza, jest wyjątkowo prosty do zrobienia i do tego wyjątkowo smakuje.

100g wędzonego łososia
Pół małej cebulki drobno posiekanej w kostkę
1/6 średniej czerwonej papryki
Pół cytryny


Wszystkie składniki, oprócz cytryny kroimy drobno w kostkę.W dowolny sposób układamy na talerzu.
Dodajemy pieprz do smaku. Całość skrapiamy sokiem z połówki cytryny. Ja podaję do tego świeże pieczywo z masłem, które wspaniale się komponuje.


9/16/2012 03:26:00 PM Kaja Lelonek-Laber




 .
Kolejna bardzo prosta potrawa, na śniadanie czy na przystawkę jak znalazł. Tatar z łososia nie zabija jego smaku, wręcz przeciwnie - nawet zaostrza, jest wyjątkowo prosty do zrobienia i do tego wyjątkowo smakuje.

100g wędzonego łososia
Pół małej cebulki drobno posiekanej w kostkę
1/6 średniej czerwonej papryki
Pół cytryny


Wszystkie składniki, oprócz cytryny kroimy drobno w kostkę.W dowolny sposób układamy na talerzu.
Dodajemy pieprz do smaku. Całość skrapiamy sokiem z połówki cytryny. Ja podaję do tego świeże pieczywo z masłem, które wspaniale się komponuje.


15 września 2012

Może zacznę mało  oryginalnie i bez kunsztu od pizzy.
To ją najczęściej robię dla znajomych męża. Uwielbiają wszystko co niezdrowe  i co można przepić piwem.


Pizza ta jest bardzo szybka i łatwa,  zawsze wszystkim smakuje - czasem bardziej bogata w składniki i mniej zdrowa, czasem mniej składników i bardziej zdrowa - wszystko dostosowane do gości i okoliczności :)   


 Nie wierzę żadnym gotowym sosom, więc pizzę jeszcze przed włożeniem do piekarnika zawsze smaruje przez siebie przygotowanym sosem. Staram się nie dodawać i nie używać chemicznych przypraw, więc także nie ufam gotowym sosom - tym bardziej, że zrobienie takiego sosu do pizzy to kwestia minut.



  Skład sosu do pizzy jest niezwykle indywidualny i każdy według uznania sam sobie go tworzy.
(W mojej subiektywnej ocenie - najlepszy ) skład  sosu do pizzy :

- Koncentrat pomidorowy 
- Cebula pokrojona w piórka
- Oliwa z  oliwek
- Czosnek 
- Pieprz / sól
- Kilka kropel tabasco lub szczypta zasuszonego przeze mnie chili

Do wyżej załączonego na zdjęciu sosu dodałam również pędy bambusa. Same w sobie nie bardzo mi smakują ale w połączeniu z sosem pomidorowym i czosnkiem jestem w stanie strawić wszystko.

Jedną średnią cebulę kroimy w piórka ( na pół i drobne plasterki ). W międzyczasie wstawiamy garnek i wlewamy  ok. 2 łyżki -  oliwy z oliwek.  Czekamy do rozgrzania i wrzucamy posiekane piórka cebuli - pilnujemy aby nie przypalić, bo wtedy cebula może nabrać goryczy - a tego nie chcemy.
Mieszamy, do momentu aż cebula będzie zeszklona. 
Następnie wlewamy ok 1/4 szklanki wody, dodajemy koncentrat, pokrojony drobno ząbek czosnku, oraz pędy bambusa. Mieszamy, czekamy aż zacznie się gotować - dodajemy pieprz do smaku, sól , i 2 -3 krople tabasco ( lub szczyptę suszonych papryczek chili).

CIASTO NA PIZZĘ : 

- 2 dag DROŻDŻY
- 2 łyżeczki CUKRU
- 60 dag MĄKI
- 6 łyżek OLEJU
- SÓL
- 300 ml LETNIEJ WODY


Drożdże razem z cukrem ucieramy w kubku - tak aby stały się płynne.
Mąkę powinniśmy przesiać  do misy - początkowo tak robiłam, ale później jak nie było czasu albo po prostu z lenistwa przestałam to robić.  Dodajemy 1/2 łyżki soli, olej, wodę. Następnie zaczynamy wyrabiać ciasto, po chwili kiedy ciasto nie jest już płynne - dodajemy drożdże, dalej wyrabiamy - szybko, energicznie.
Wyrabiamy i maltretujemy ciasto do momentu aż  będzie bezproblemowo odchodziło od naszych rąk. 
Wówczas  takie wyrobione ciasto wkładamy do misy, przykrywamy szmatką  i zostawiamy na pół godziny. 


Po pół godziny, szybko i energicznie wyrabiamy ponownie ciasto. Wykładamy z misy i wałkujemy odpowiednio do formy jaką mamy. Ja przeważnie robię pizzę na blaszce, którą dostałam w komplecie z piekarnikiem - jest duża, kwadratowa i nie mam problemu ze zmieszczeniem pizzy - no chyba, że później w brzuchu... 
Bardzo lubię pizzę na cienkim spodzie i taką też właśnie robię. Mocno wałkuję, do otrzymania oczekiwanej przeze mnie grubości, czasem jest jednak  tak, iż mimo dużej blachy  ciasto się nie mieści - ale nie jest to dla mnie żadem problem. Układam je na środku blachy a w pozostałą ilość ciasta na rogach po prostu wkładam ser, czy np pokrojoną kiełbasę. Z racji tego, że teraz staram się unikać tłustych rzeczy teraz pokroiłam w drobne paseczki wędlinę, którą miałam w domu. Gdy skończymy chomikować w brzegach pizzy, przechodzimy do  posmarowania jej sosem. Bardzo nie lubię gdy pizza jest sucha, dlatego zawsze pamiętam o sosie. 

Posmarowaną pizzę zapiekamy w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez około 10 minut. Na zdjęciu obok widać również  posmarowane brzegi pizzy, to jest też już kwestia indywidualna jak i skład sosu (w tym przypadku z pędami bambusa)
Po upływie 10 minut wyjmujemy pizzę, i zaczynamy komponować składniki na cieście. Przeważnie zaraz na sos kładę ser,  wiem,  że dla wielu może wydawać się to dziwne bo ser zawsze jest na wierzchu, ale ja tak lubię ser ... że na sos kładę cienko pokrojone plasterki żółtego sera, później w zależności od doboru gości... Akurat do tej pizzy dałam po prostu to co miałam aktualnie w domu : wędlinę w plasterkach, którą pokroiłam w drobne paseczki, paprykę, troszkę szynki szwarcwaldzkiej, pomidor, cebula.
Dobór dodatków zależy  całkowicie od kucharza i jego gości :)


















9/15/2012 02:13:00 PM Kaja Lelonek-Laber
Może zacznę mało  oryginalnie i bez kunsztu od pizzy.
To ją najczęściej robię dla znajomych męża. Uwielbiają wszystko co niezdrowe  i co można przepić piwem.


Pizza ta jest bardzo szybka i łatwa,  zawsze wszystkim smakuje - czasem bardziej bogata w składniki i mniej zdrowa, czasem mniej składników i bardziej zdrowa - wszystko dostosowane do gości i okoliczności :)   


 Nie wierzę żadnym gotowym sosom, więc pizzę jeszcze przed włożeniem do piekarnika zawsze smaruje przez siebie przygotowanym sosem. Staram się nie dodawać i nie używać chemicznych przypraw, więc także nie ufam gotowym sosom - tym bardziej, że zrobienie takiego sosu do pizzy to kwestia minut.



  Skład sosu do pizzy jest niezwykle indywidualny i każdy według uznania sam sobie go tworzy.
(W mojej subiektywnej ocenie - najlepszy ) skład  sosu do pizzy :

- Koncentrat pomidorowy 
- Cebula pokrojona w piórka
- Oliwa z  oliwek
- Czosnek 
- Pieprz / sól
- Kilka kropel tabasco lub szczypta zasuszonego przeze mnie chili

Do wyżej załączonego na zdjęciu sosu dodałam również pędy bambusa. Same w sobie nie bardzo mi smakują ale w połączeniu z sosem pomidorowym i czosnkiem jestem w stanie strawić wszystko.

Jedną średnią cebulę kroimy w piórka ( na pół i drobne plasterki ). W międzyczasie wstawiamy garnek i wlewamy  ok. 2 łyżki -  oliwy z oliwek.  Czekamy do rozgrzania i wrzucamy posiekane piórka cebuli - pilnujemy aby nie przypalić, bo wtedy cebula może nabrać goryczy - a tego nie chcemy.
Mieszamy, do momentu aż cebula będzie zeszklona. 
Następnie wlewamy ok 1/4 szklanki wody, dodajemy koncentrat, pokrojony drobno ząbek czosnku, oraz pędy bambusa. Mieszamy, czekamy aż zacznie się gotować - dodajemy pieprz do smaku, sól , i 2 -3 krople tabasco ( lub szczyptę suszonych papryczek chili).

CIASTO NA PIZZĘ : 

- 2 dag DROŻDŻY
- 2 łyżeczki CUKRU
- 60 dag MĄKI
- 6 łyżek OLEJU
- SÓL
- 300 ml LETNIEJ WODY


Drożdże razem z cukrem ucieramy w kubku - tak aby stały się płynne.
Mąkę powinniśmy przesiać  do misy - początkowo tak robiłam, ale później jak nie było czasu albo po prostu z lenistwa przestałam to robić.  Dodajemy 1/2 łyżki soli, olej, wodę. Następnie zaczynamy wyrabiać ciasto, po chwili kiedy ciasto nie jest już płynne - dodajemy drożdże, dalej wyrabiamy - szybko, energicznie.
Wyrabiamy i maltretujemy ciasto do momentu aż  będzie bezproblemowo odchodziło od naszych rąk. 
Wówczas  takie wyrobione ciasto wkładamy do misy, przykrywamy szmatką  i zostawiamy na pół godziny. 


Po pół godziny, szybko i energicznie wyrabiamy ponownie ciasto. Wykładamy z misy i wałkujemy odpowiednio do formy jaką mamy. Ja przeważnie robię pizzę na blaszce, którą dostałam w komplecie z piekarnikiem - jest duża, kwadratowa i nie mam problemu ze zmieszczeniem pizzy - no chyba, że później w brzuchu... 
Bardzo lubię pizzę na cienkim spodzie i taką też właśnie robię. Mocno wałkuję, do otrzymania oczekiwanej przeze mnie grubości, czasem jest jednak  tak, iż mimo dużej blachy  ciasto się nie mieści - ale nie jest to dla mnie żadem problem. Układam je na środku blachy a w pozostałą ilość ciasta na rogach po prostu wkładam ser, czy np pokrojoną kiełbasę. Z racji tego, że teraz staram się unikać tłustych rzeczy teraz pokroiłam w drobne paseczki wędlinę, którą miałam w domu. Gdy skończymy chomikować w brzegach pizzy, przechodzimy do  posmarowania jej sosem. Bardzo nie lubię gdy pizza jest sucha, dlatego zawsze pamiętam o sosie. 

Posmarowaną pizzę zapiekamy w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez około 10 minut. Na zdjęciu obok widać również  posmarowane brzegi pizzy, to jest też już kwestia indywidualna jak i skład sosu (w tym przypadku z pędami bambusa)
Po upływie 10 minut wyjmujemy pizzę, i zaczynamy komponować składniki na cieście. Przeważnie zaraz na sos kładę ser,  wiem,  że dla wielu może wydawać się to dziwne bo ser zawsze jest na wierzchu, ale ja tak lubię ser ... że na sos kładę cienko pokrojone plasterki żółtego sera, później w zależności od doboru gości... Akurat do tej pizzy dałam po prostu to co miałam aktualnie w domu : wędlinę w plasterkach, którą pokroiłam w drobne paseczki, paprykę, troszkę szynki szwarcwaldzkiej, pomidor, cebula.
Dobór dodatków zależy  całkowicie od kucharza i jego gości :)